środa, 16 marca 2016

McGoris #18 - Popularne błędy myślowe.

Jak wiadomo nie każdy jest specem z astronomii. Często ludzie nie wiedzą np. jak działają pory roku czy jak działają fazy Księżyca. Albo też popełniają błędy takie, że niektóre rzeczy wydają się prawdziwe, a nie są. W tym poście postaram się wytłumaczyć co i jak działa.











1. Pory roku wynikają ze zmian odległości od Słońca.
 
NIE!

To że odległość Ziemi od Słońca nie jest stała to akurat prawda (orbita jest nieco eliptyczna), ale nie ma to żadnego wpływu na cykl pór roku gdyż różnice odległości są znikome. Nawet jakby miało to nie były by 4 pory roku tylko 2. lato-zima-lato-zima.

Za cykl pór roku odpowiada oczywiście nachylenie osi ziemi względem płaszczyzny orbity (ekliptyki). To powoduje, że nasłonecznienie całej planety jest różne w ciągu roku.



W lecie bardziej do Słońca jest ustawiona półkula północna. Za 180 dni bardziej do Słońca będzie ustawiona półkula południowa. Na wiosnę i jesień najsilniej świeci na równiku, ekliptyka przecina się z równikiem i mamy zjawisko tzw. równonocy.

W lecie najsilniej Słońce świeci w zwrotniku Raka(kolor pomarańczowy), a zimą w zwrotniku Koziorożca (kolor zielony).

Linia na środku to równik.

Dlatego Słońce widoczne w lecie jest wysoko, a zimą nisko nad południowym horyzontem.
Na biegunie północnym w lecie jest tzw. dzień polarny i trwa 180 dni (wiosną lub jesienią widać Słońce idealnie na horyzoncie. Potem do zimy jest noc polarna.

22 czerwca Słońce na dzień dzisiejszy znajduje się na tle gwiazdozbioru Bliźniąt, 23 września w Pannie, 22 grudnia w Strzelcu i 21 marca w Rybach. Ziemia także ulega precesji osi (który pełny cykl trwa 26000 lat) przez co dochodzi także do precesji równonocy.
Dlatego horoskopy się lekko nie zgadzają z dzisiejszym położeniem Słońca, gdyż są ustalone tak jak 2000 lat temu.


2. Fazy księżyca są spowodowane przez cień Ziemi.

NAH!

Fazę Księżyca jaką widzimy zależy od jego ustawienia oraz z której strony pada słońce. Jeżeli mamy pełnię Księżyca, to znaczy, że Słońce jest po przeciwnej stronie. Jeżeli jest pierwsza kwadra (oświetlona jest zachodnia część) to znaczy, że będzie widoczny niedługo po zachodzie Słońca. Jeżeli jest to ostatnia kwadra (oświetlona część wschodnia) to znaczy, że będzie na wschodzie widoczny przed wschodem Słońca.


Gdy widzimy Księżyc, widzimy go jako dwuwymiarową tarczę.
Gdy jest nów, nie widzimy go, gdyż nie dość że jest w dzień to jeszcze do nas odwrócony jest ciemną stroną. Pewnie sobie myślicie czemu nie ma zaćmienia. Zaćmienie jest rzadkim zjawiskiem gdyż orbita Księżyca nie jest idealnie ustawiona z ekliptyką i nie zawsze "trafi", ewentualnie zaćmienie będzie na innej wysokości geograficznej.
Gdy jest pełnia Słońce jest po przeciwnej stronie. Oczywiście gdy orbity się dobrze ustawią, dojdzie do zaćmienia Księżyca.

3. Księżyc widoczny jest zawsze jedną stroną, więc nie obraca się on wokół własnej osi.

Oj nie.

Absolutnie nie. Pokaże wam co by było, gdyby Księżyc się nie obracał wokół własnej osi:

Zauważcie, że obserwatorzy z Ziemi najpierw widzą A, potem pół A i pół B, B i znowu pół A i B i znowu A.

Obrót Księżyca wokół Ziemi jest taki sam jak jego obrót własnej osi. Są zrównane ze sobą i łysy pokazuje cały czas tą samą stronę. Nazywamy to obrotem synchronicznym.

Gdyby ruch Księżyca chociaż odrobinę wyszedł ze sprzężenia, to w końcu pokazałby nam swoją niewidoczną stronę.

4. Ciemna strona Księżyca jest zawsze ciemna. 

NAH :)

To że tak nie jest, można wywnioskować z obrazka w punkcie 2. Gdy jest pełnia, to ok, "ciemna strona Księżyca" jest ciemna, Ale np, gdy jest połówka, to po drugiej stronie też jest połówka. A gdy jest nów, to druga strona Księżyca jest cała oświetlona.


5. A może Słońce krąży wokół Ziemi, a nie Ziemia wokół Słońca? Przecież widać, że Słońce się przesuwa! 

NEIN!

Pierwszy dowód to to, że mniej masywny obiekt będzie krążył dookoła bardziej masywnego. Ale to jest tylko teoretyczny dowód.

Gdyby było na odwrót, nie byłoby cyklu pór roku. Nie byłoby także ruchu Słońca na tle zodiaków. Znaczy się byłby, ale w ciągu dnia i nocą widzielibyśmy tylko te same gwiazdozbiory cały czas. A tak nie jest. W lecie widać jedną stronę nieba, w Zimie drugą.

6. Widziałem UFO! Jakieś światełko leciało.

HEHE :D

Jakby się stanęło pod rozgwieżdżonym niebem na kilka godzin można zaobserwować spokojnie conajmniej z 10 jakiś latających "gwiazdek". Dookoła Ziemi lata ogromna liczba satelitów czy samolotów. I na 99,99999% są to satelity.

Jeśli zobaczycie bardzo jasny punkt lecący dość szybko na nieboskłonie, to najprawdopodobniej to ISS (Międzynarodowa Stacja Kosmiczna)

7. Widziałem UFO! Jakiś obiekt świecił różnymi kolorami.

Soundtrack "Z Archiwum X" :)

Nie koniecznie może być to UFO :). Możliwe że to może być jakaś gwiazda. Jak obiekt znajduje się bardzo nisko nad horyzontem to atmosfera ziemska zaburza światło od tej gwiazdy (czyli turbulencje powietrza czy zmiany temperatur) powodując, że mruga i nawet świeci różnymi kolorami niczym disko-kula.

8. Mamy 9 planet w Układzie Słonecznym - Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran, Neptun, Pluton.

:(

Obecnie uznaje się 8 planet w Układzie Słonecznym. ( Będzie mi cię brakowało Plutonie :'( ) Pluton utracił miano planety w ok. 2005 roku i zaliczona została jako planeta karłowata - a to już osobna kategoria - po odkryciu podobnych ciał takich jak: Eris, Sedna itp.
Jak chodziłem do podstawówki to się uczyłem, że jest 9 planet.

Lista największych znanych planet trans-neptunowych, czyli tych co znajdują się poza orbitą Neptuna. Źródło: solarsystem.nasa.gov



9. Dlaczego obserwujemy/fotografujemy tak odległe obiekty jak galaktyki czy mgławice, a nie znamy własnego Układu Słonecznego?!

Pytanie stawiane bardzo często. Otóż mgławice czy galaktyki są to obiekty dość jasne i spore kątowo mimo ogromnych odległości i świecą własnym światłem. Więc nie ma problemu z ich obserwacją czy fotografią. Gorzej jest w przypadku planet. Planety nie świecą własnym światłem, tylko odbitym światłem pochodzącym od swojej gwiazdy (w naszym przypadku Słońce).

Gazowe giganty takie jak Jowisz, Saturn, Uran czy Neptun są dosyć jasne, bo są duże to raz, a dwa że mają duży wskaźnik albedo (zdolność odbijania światła). Jeśli chodzi o planety skaliste czy planetoidy to są obiekty sporo mniejsze od gazowych gigantów i mają mniejsze albedo.
Obiekty takie jak Pluton, Eris czy Sedna to są maleńkie obiekty, a jasność mają ok. 14-20 mag i średnicę kątową rzędu małych ułamków sekundy kątowej.

Odległość także ma znaczenie, gdyż przy tak dużej odległości od gwiazdy światło tam praktycznie nie dochodzi, przez co ciężko zaobserwować obiekt bezpośrednio.

Można porównać do takiej sytuacji, gdzie np. Tatry/Alpy/Himalaje są dobrze widoczne z odległości 50 kilometrów. Ale np. maleńka szpilka z odległości 50 metrów już nie.

Jeśli wam się podobało to udostępniajcie, piszcie komentarze i zadawajcie swoje pytania.

Prosiłbym o wyłączenie Adblocka, bądź dodanie bloga do wyjątków. 

 

1 komentarz:

  1. Widziałem UFO w biały dzień.
    Taki dysk wielkości dorodnej ciężarówki (jakieś 7m średnicy może więcej) leciał na wysokości ok 20m.
    Poruszał się bezgłośnie po linii prostej i z stałą prędkością.
    Miał kolor metalicznego brązu. Od spodu wyglądał jak spłaszczony stożek, dalej była szeroka obręcz boczna a górę obiektu kończyła kopuła w kształcie ściętego stożka zwieńczona odchodzącymi od niej czterema cylindrami (coś jak radary).
    Spodek znikł mi z oczu gdy przeleciał nad domem sąsiada.

    Rożni eksperci twierdzą, że to mógł być gaz bagienny odbity od światła wenus czy księżyca :)

    Swoją drogą, świecącą wenus czy stację ISS też widziałem. Ładne. Osobiście jednak wolę obserwować gwiazdy na nocnym niebie, Interesujące co tam jeszcze może się kryć między nimi.

    OdpowiedzUsuń